Nie lubimy gołosłowia. Dyskusje na temat naszej reklamy się toczą, kij wbiliśmy w mrowisko i niepoważnie byłoby nie zabrać głosu, gdy Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy zapowiada na łamach Gazety Wyborczej , że „Jeśli ta kampania wystartuje, to jako członek zarządu Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy zgłoszę się do Rady z prośbą o zajęcie stanowiska, czy taka reklama jest zgodna z kodeksem etycznym”.
Kampania wystartowała, więc rozpoczęliśmy przygotowania do starcia na argumenty.
Najpierw kilka luźnych uwag:
Pierwsza uwaga: data 2012 podana jako data zgonu prasy drukowanej jest oczywiście umowna. Perspektywa 4 lat jest dość bliska, dość realna ale też na tyle odległa, żeby mobilizować wydawców – a nie deprymować! – do myślenia o zmianach w mediach związanych z pojawieniem się i popularyzacją Internetu. Czyli jeszcze trochę czasu zostało, ale akurat tyle, żeby zacząć działać. Do tego muszę dodać, że nie jesteśmy ślepi i piszemy na naszej stronie wyraźnie:
Czy to koniec prasy? Z pewnością nie. Informacyjne, opiniotwórcze, rozrywkowe i inne funkcje prasy realizowane będą jednak w mediach interaktywnych. Papierowe wydania w jakiejś formie przetrwają – grono kolekcjonerów antyków i różnego rodzaju staroci jest szerokie. Zawsze znajdą się entuzjaści, gotowi nabyć szeleszczące płachty pokryte drukiem.
Druga uwaga: odnosi się do artykułu Jacka Czynajtisa opublikowanego w kwietniowym numerze Press. Pisze on o lepszym profilu czytelnika „papierowego”, jego większym zaangażowaniu i skupieniu. Naprawdę chciałabym zobaczyć twarde dowody na te tezy!
Trzecia uwaga: tak naprawdę boję się o dzienniki. Ich rolę przejął internet, który jest de facto minutnikiem. W internecie jesteśmy na bieżąco, dzienniki jako źródło newsów nie mają z nim szans. Natomiast treści opiniotwórcze, pogłębione pewnie zawsze będą miały swoje miejsce w magazynach.
Teraz już pozostaje przytoczenie faktów i krótki komentarz:
Obecnie Internet jest Dawidem a Prasa Goliatem.
POLSKA:
W Polsce udział Internetu wyniósł w 2007 roku od 5-10 % (czekamy na oficjalne dane IAB, przypuszczalnie bardziej 10 niż 5%), zaś Prasy około 35%.
Od dobrych kilku lat tempo wzrostu wartości wydatków na reklamę internetową w Polsce przewyższa (kilkukrotnie) tempo wzrostów wydatków na inne media. Od minimum 4 lat wzrost dla Internetu to 40%, podczas gdy dzienniki notują około 1, zaś magazyny około 3% wzrost.
USA:
Od 2000 roku wydawcy dzienników stracili ponad 6 mld USD.
In 2007 total newspaper revenues fell to $42.2 billion, not to be sniffed at, certainly, but a lot less than the peak of $48.7 billion in 2000.
Według prognoz TNS MEDIA INTELLIGENCE , w 2008 roku internet zyska 14.4%, zaś dzienniki stracą 0,9%.
Udział dzienników w torcie reklamowym spadnie z 18,3 do 17,2%, podczas gdy internet odnotuje wzrost z 7,1 do 8%.
Według ostatnich danych amerykańskiego Audit Bureau of Circulations nakłady 57 największych dzienników w USA (nakłady powyżej 200 tys. egzemplarzy) spadły o 3,4%.
Pośród 95 średnich dzienników (nakłady pomiędzy 75 a 200 tys.) w dni powszednie nakłady były niższe o 3,6%.
Spośród 403 dzienników o nakładzie poniżej 75 tys. egzemplarzy, jedynie 50 tytułów odnotowało wzrosty nakładu.
Co ciekawe, New York Times, którego wpływy z reklamy spadły o 12,5% w stosunku do okresu sprzed 12 miesięcy, święci tryumfy w Internecie, zgarniając właśnie 8 statuetek Webby Awards i przyciągając średnio 13,4 mln użytkowników online, podczas gdy średnio tytuły papierowe czyta w tygodniu 1,1 mln, zaś wydania niedzielne 1,6 mln czytelników.
Wnioski robocze:
Internet radzi sobie coraz lepiej. Prasa coraz gorzej
Jeśli przez najbliższe 5 lat tempo wzrostu wydatków na internet utrzyma się na poziomie 30%, to w 2013 udziały prasy i internetu się wyrównają. Ale przypuszczalnie prasa nie będzie zyskiwać założonych 2% rok do roku tylko tracić. Czego przykładem USA.
Bartłomiej Wyszyński
Artur Gortych
Komentarze