Ok, są tytuły, za które można wieszać 13.10.2008

Bez dwóch zdań świat wszedł w fazę recesji. Ok, niektórzy mówią korekty. W ubiegłym tygodniu giełdy na całym świecie szalały. Ok, z faktami nie dyskutuję.

Ja się tylko pytam, ja się tylko dziwię, ok, ja się wkurzam, gdy branża internetowa jest notorycznie wymieniana w tytułach jako najbardziej narażona na odczuwanie skutków kryzysu. Ewentualnie obok deweloperów.

Ok, krwawy tytuł przyciąga. Sensacyjny tytuł przyciąga. Skojarzenia z pękającą bańką sprzed 8 lat łatwo tytułem wywołać.

Ale za co, po co, dlaczego kończy się na tytułach, pod którymi treści są już dużo bardziej wyważone?

Za taki tytuł na stronie głównej Gazeta.pl chętnie bym powiesiła. Ok, wysmagała:

Kryzys zmiecie internetowe firmy? . Nawet jeśli jest na końcu pytajnik. Tym bardziej, że właściwy tytuł newsa brzmi dokładnie odwrotnie “Kryzys ominie internet?” (ok, też z pytajnikiem), a już w leadzie przeczytamy:

Podczas gdy finansiści w przerażeniu obserwują spadające wyceny akcji, niektórzy managerowie są spokojni o swoją branżę. Jedni apelują o spokój, inni wydają się nawet cieszyć. To specjaliści od internetowego marketingu. Czy mają rację?

Ok, można dyskutować, można się pytać, czy branża internetowa jest bardziej czy mniej narażona na skutki kryzysu. Ale dlaczego do tej dyskusji zwabiać takimi przewrotnymi tytułami?

Na mojej czarnej liście są jeszcze takie tytuły:

  • “Uważaj gdzie kupujesz! Kolejne e-sklepy będą bankrutować” (Ok, sklepy też, ale e- będą wyjątkowo bardziej bankrutować, tak?; a może po prostu sklepy o złym modelu biznesowym i sklepy źle zarządzane będą bankrutować?)
  • “Czy pęknie kolejna bańka internetowa?” Okazuje się z audycji Radia Wrocław, że problemy w BIZNESIE mogą się przełożyć na INTERNET! Nie wierzę uszom! Internet to nie biznes, ale związek jakiś jest!
  • “Czystka w handlu online” (Ok, jeszcze lepszy byłby “pogrom”; a ktoś pamięta, że według raportu z maja 2005 roku, przeprowadzonego przez Gemius SA na zlecenie Money.pl, udział sklepów o stażu poniżej 6 miesięcy wynosił wówczas 28,6%, zaś 22,2% stanowiły sklepy o stażu pomiędzy 6 a 12 miesięcy, tyle samo o stażu 1 rok – 2 lata. Powyżej 5 lat funkcjonowało wówczas zaledwie 9,5% badanych sklepów. Czyli zamykanie nieudanych przedsięwzięć było od zawsze i rotacja była spora, bo sięgająca około 50% liczby e-sklepów. Ale oczywiście padły DWA sklepy i zrobimy halo całemu e-commercowi. Ech…

Komentarze

dyzio

14.10.2008 - 17:40

Gazeta i inne ofiarami tablo/faktoidyzacja tytułów…

Tim

15.10.2008 - 10:59

Politycy chyba na chwilę umilkli i trzeba było zrobić burzę wokół innego tematu…
A że autorzy komentarzy o biznesie (nie internetowym, ale jako takim) nic nie wiedzą to wypisują fantasmagorie

Jacek Gadzinowski

16.10.2008 - 14:32

Otwieram komputer rano i patrze na onet/wp/interie/gazete:

Krach i gigantyczne spadki
Rzez rekinów
Wielki kryzys nadchodzi
Paniczna wyprzedaż i nieśmiałe kupno
Game over czyli witamy w Islandystanie

Pytanie retoryczne: to jak ma się czuć przecietny Kowalski?
Czy ta histeria nie jest przesadzona? Smierc, krew i kryzys… nie ma róznicy czy media online czy offline. Mechanizm jest ten sam.

Politycy siedzą cichutko, by czasem nie oberwać odłamkiem tej sytucji… w końcu wazniejsze jest to gdzie siądzie, pod kim dołki podkopie.

KPietrzak

27.10.2008 - 11:15

:) a smierć prasy drukowanej nie była krwawa? tzn. w reklamie można, w tytule prasowym nie?

Magda Górak

27.10.2008 - 12:30

KPietrzaku – utrafiłeś w sedno. Jest tak dokładnie jak napisałeś. Tu można, tam nie. Przede wszystkim dlatego, że rolą mediów jest przede wszystkim podawanie faktów. Rola reklamy jest – jak wiemy – zupełnie inna. Przekonałam :) ? Serdeczności!

diament

10.10.2009 - 17:23

Kryzys jaki jest każdy widzi. Są branże które lecą na pysk,(ta wycena aukcji) Są branże które mają hossę. Diamenty i złoto sprzedają się jak ciepłe bułeczki. A prasa przesadza z tytułami. Tu masz 100% racji.

Dodaj komentarz

Subskrybuj

Najpopularniejsze posty