Felieton Artura Gortycha, prezesa Artegence, dla „Media&Marketing”, tytuł oryg: „Dylematy w sieci”
Dyzajn: atrakcyjny obrazek czy przemyślany projekt?
Spotkałem się z dziesiątkami prób definiowania designu. Ciekawym rozumieniem wykazał się jeden z moich klientów, który zażądał od nas „ujmującej grafiki”. Podświadomie oczekiwał, że nasz grafik wyciągnie z rękawa coś, czym zahipnotyzujemy odbiorców.
Będąc jurorem Kreatury, spotkałem też pełnego fantazji Amerykanina, który chciał nas przekonać, że warty nagrodzenia dyzajn, to taki, który jest tak bardzo „odjechany”, że im bardziej nie wiadomo, o co w nim chodzi, tym mocniej zasługuje na najwyższe laury.
Czy musimy pogodzić się z sytuacją, że ilu ludzi tyle definicji dyzajnu? Niekoniecznie. Podążam do miejsca emanującego zbiorową inteligencją światowej społeczności encyklopedystów. W polskiej wersji Wikipedii znajduje taki opis: „Design (z ang.) – właściwie: wzornictwo przemysłowe. Termin design i designer spotykany jest współcześnie w Polsce przede wszystkim w węższym znaczeniu, w odniesieniu do projektowania graficznego…” Ale już w angielskiej mamy zdecydowanie szersze pojęcie. Angielski czasownik „dyzajnować” odnosi się do procesu opracowania projektu produktu, struktury lub systemu. Rzeczownik „dyzajn” w angielskim rozumieniu odnosi się jednocześnie do samego pomysłu projektowego jak i do samego rezultatu jego wprowadzenia w życie. To dobry trop.
Dyzajn to nie sam obrazek, to zdecydowanie przemyślany proces twórczy, który jest odpowiedzią na zespół konkretnych, często złożonych funkcjonalnych potrzeb. Pojęcie dyzajnu w rozumieniu procesu projektowego odnosi się do wszelkich przejawów projektowania przestrzeni dwu lub trójwymiarowej. Niezależnie czy mamy do czynienia z dyzajnem domu, sukienki, katalogu reklamowego czy strony internetowej.
Jaki więc powinien być dobry webdyzajn? Strony internetowe mogą mieć bardzo zróżnicowane funkcje i stopnie skomplikowania. Najlepszym punktem wyjścia szczególnie dla złożonych projektów, takich jak portale korporacyjne, społecznościowe czy e-sklepy jest przemyślana Architektura Informacyjna. Jest ona surowym szkieletem, który musimy „opakować dyzajnem”, aby nadać całości skończoną formę i oryginalny look & feel. W projektach stron prostych funkcjonalnie dyzajn przejmuję bardziej aktywną rolę budowania klimatu, wrażeń i emocji, pozwalając poszaleć.
Nie możemy jednak zapominać, że absolutnie głównym celem dla webdyzajnu jest zbudowanie interfejsu komunikacji z odbiorcami. Ta jego funkcja nadrzędna powinna być poparta zasadami ergonomii. Gdy zdarza się na przykład, że umieszczamy tak ważny element nawigacyjny jak logo firmy z linkiem do strony głównej nie w lewym górnym rogu strony, lecz w prawym, działamy m.in. wbrew zasadom eyetrackingu, które dowodzą, że oko skupia szczególną uwagę w lewym górnym rogu i od tego punktu w prawym kierunku rozpoczyna percepcje interfejsu. Musimy mieć naprawdę żelazne argumenty aby złamać taką regułę. Udziwnianie na siłę nie prowadzi do dobrych rezultatów.
Jaki ma być więc ten nasz dyzajn? Musi być prosty a zarazem bogaty. Ergonomiczny ale zarazem oryginalny. Prowadzić prosto do celu, a zarazem odpowiadać na różne potrzeby. Powinien budować wyróżniający wizerunek będąc oczywiście zgodny z tożsamością marki, sprawnie się „ładować”, najlepiej na każdym łączu, dać się zapamiętać pośród setek innych widzianych w sieci i na koniec wszystkim się podobać!
A co tak naprawdę decyduje o sukcesie designu? Bogactwo kształtów, dobór kolorów, może animacja? Może pomysł i konsekwentna jego egzekucja? Strasznie to skomplikowane!
Moja rada jest więc prosta. Nie warto mierzyć naszych sił z doświadczeniem zespołu zawodowych projektantów. Oddajmy im nasz projekt i dajmy im zrobić swoje. Nawet wtedy gdy mieliśmy w podstawówce piątkę z plastyki.
Bartłomiej Wyszyński
Artur Gortych
Komentarze