Bartłomiej Wyszyński, Dyr. strategiczny, wiceprezes zarządu Artegence jest wizjonerem. Rokuje, że za dwie dekady każdy będzie znał jeden język obcy i jeden programowania.
Bartłomiej Wyszyński postrzegany jest w agencji jako osoba o wielu różnych zdolnościach. Jest inkubatorem i akumulatorem, ponieważ ma niespożytą ilość pomysłów i energii. Zacięcie do reklamy oraz sprawność w jej przewidywaniu załapał jeszcze na studiach, kiedy to powstała jego praca magisterska wykorzystująca dźwięk w reklamie na przykładzie radia i telewizji oraz innych mediów. Praca powstała na komputerze w innowacyjnym jak na owe czasy w Polsce programie PowerPoint, a dostęp do programów i komputerów miał dzięki pracy na giełdzie komputerowej, na której handlował częściami do komputerów. – Nie wyobrażałem sobie nawet, jak można było napisać pracę o dźwięku, opisując go słowami – wspomina. – W mojej pracy udowadniałem, że jak coś jest bardzo dobrze wzmocnione dźwiękiem, to reklama i produkt żyją w głowach konsumentów. Tak właśnie jest dziś, o czym wie każdy twórca marki – dodaje.
Punkt styczny
Synergię pomiędzy tymi dwoma światami – technologią i reklamą – odnalazł w Artegence. Zanim jednak tam trafił, wykorzystywał swój wyuczony zawód dziennikarza, m.in. w JMG (dzisiejszy Marquard Media). Pisał w magazynach: “Mega Sport”, “Dziewczyna”, “Popcorn”, a także “PC Games”, w którym poznał Artura Gortycha, swojego późniejszego pracodawcę, a obecnie również i wspólnika, który doradzał w owym czasie wydawnictwu. – Wpadłem na pomysł, żeby zrobić witrynę internetową dla tytułu “Mega Sport”. Byłem odpowiedzialny za: grafikę, animacje oraz kodowanie HTML. Moje stanowisko nazywało się szumnie “webmaster”. To były jednak bardzo proste i prymitywne projekty – wspomina Wyszyński. – Wiele osób nazywało mnie w tamtych czasach komputerowcem, a ja byłem i jestem człowiekiem mediów, choć przyznaję, że doświadczenia te przydały mi się w późniejszych czasach w agencji.
Po JMG przez jakiś czas współpracował z wydawnictwem Migut Media, gdzie oprócz pracy dziennikarza w “Marketing Services” zajął się uruchomieniem strony internetowej eMarketing.pl, którą skończył już w agencji 3 dart.com (obecnie Artegence). Wyszyński ma za sobą również pracę na rzecz Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego (szef grupy roboczej) oraz w Internet Advertising Bureau Polska, w którym był członkiem rady nadzorczej, a także jej rzecznikiem prasowym.
Przenikanie światów
Według Bartłomieja Wyszyńskiego media są świetnym matecznikiem dla dyrektorów kreatywnych. – A jak mnie ktoś pyta, dlaczego zostałem strategicznym, to odpowiadam, że to naturalna ścieżka rozwoju. Zaczynałem jako dziennikarz, następnie przeszedłem do kreacji, gdzie stopniowo awansowałem, jednak cały czas pracowałem w charakterze product managera czy też – jak kto woli – sprawowałem nadzór autorski i kontrolowałem projekt na każdym jego etapie, a stąd droga do strategii jest bardzo bliska. Wyjaśnieniem tajników jego ścieżki kariery mogą być indywidualne cechy charakteru, z których wynika, że lubi mieć nad wieloma rzeczami kontrolę do samego końca. Jak twierdzi, tego typu podejście owocuje, czego dowodem są między innymi nagrody oraz zadowolenie zleceniodawcy. – Uznałem, że poziom osiągania długotrwałych efektów bardziej mnie interesuje – kwituje.
Pod auspicjami agencji Artegence udało mu się zrealizować kilka projektów, z których jest szczególnie dumny. Są one odzwierciedleniem jego sposobu myślenia i wyobrażenia przyszłości rynku. Jednym z nich jest powstała w 2003 roku spółka Mobile Entertainment Europę, która zajmuje się kontentem mobilnym dla celów reklamowych. Jej założyciele od początku poszli w rozrywkę oraz zabawę i jak się z czasem okazało, był to strzał w dziesiątkę.
Wróżka i prorok
- Bartek jest albo wróżką, albo prorokiem, który przewiduje to, co będzie za kilka lat, już dzisiaj. I do tego ma umiejętność przekuwania swoich wizji w biznes. Podziwiam go też za to, z jaką pasją mówi o grach komputerowych. Mam wrażenie, że w tej kwestii ma zdecydowanie lepszy kontakt z moim dwunastoletnim synem niż ze mną – mówi o Wyszyńskim Artur Gortych.
Kolejnym przykładem jego wszechstronnego pojmowania internetu jest projekt serwisu Gaminator (marka Gameleons) stworzony wspólnie z Jankiem Gałeckim z myślą o miłośnikach gier. Ich celem numer jeden jest osiągnięcie za pół roku liczby 500 tys. użytkowników. Zdaniem Bartłomieja Wyszyńskiego przyszłość leży w internecie. – Za 10-20 lat człowiek będzie znał perfekcyjnie jeden język obcy oraz jeden język programowania, inaczej może stać się pariasem społeczeństwa – przepowiada. Uważa również, że przyszłość należy do marketingu zintegrowanego oraz dążenia do tworzenia kampanii multikanałowych, a wkrótce zmieni się sposób konsumpcji mediów ze względu na narzędzia, którymi będziemy się posługiwali. – Wygrają ci, którzy będą potrafili je połączyć. A jeżeli chodzi o agencje i ich przyszłość na rynku, to coraz większego znaczenia będzie nabierała technologia, która pozwoli funkcjonować serwisowi z milionem i więcej użytkowników. Dopiero kolejnymi krokami będą czas produkcji, kreacja i komunikacja – dodaje. Czy te rokowania się sprawdzą – zobaczymy, ale Wyszyńskiego chyba warto posłuchać, w końcu to strateg.
Bartłomiej Wyszyński
wykształcenie: dziennikarstwo i nauki polityczne na Uniwersytecie Warszawskim
staż: sprzedawca kwiatów, FSO dziaf PR, JMG (Marquard), Migut Media, Artegence
status rodzinny: żona, córka Malina oraz oczekiwany syn Leon
hobby: surfing i snowboard, współautor książki pt. “Śladami instruktora”
Magdalena Górak
Bartłomiej Wyszyński
Artur Gortych
Komentarze