Żadna szanująca się agencja nie wystartuje w przerośniętym przetargu… 12.02.2010

Budżet oraz ilość startujących w przetargu agencji to dwie podstawowe informacje, które należą się każdej agencji startującej w przetargu. Tego wymaga kultura biznesu. Łatwo policzyć, ze przygotowanie się do przetargu może kosztować - w zależności od projektu - od 15 do 40 tys. PLN. Wszystko zależy od skali przedsięwzięcia. Jeśli w przetargu startuje 10 podmiotów to startowanie w nim nie ma sensu, bo zbyt mała jest szansa na zwycięstwo. Sensownym kompromisem jest zaproszenie 3-4 agencji. Zaproszenie zbyt dużej ilości agencji źle świadczy o zapraszającym również z innego powodu. Pal sześć że nie ceni czasu i pracy agencji - to się zdarza. Co jest gorsze nie ceni również swojego czasu. Oznacza to, że podczas projektu istnieje spore ryzyko nieuzasadnionych zmian zdania i rozciągania go w czasie. Dobry klient to klient konkretny. Taki, który wie, czego chce. Spotykamy się i karty na stół, trzy agencje, 400 tys. zł ...

Beta Prezydent 29.07.2009

Dla Mediarun.pl Andrzej Szewczyk, dyrektor zarządzający Artegence, ocenił serwis prezydencki. Jego komentarz znajdziecie tu. Uzupełnieniem są rozmyślania o przewrotnej naturze zamówień publicznych, które znajdziecie tu. Tegoż samego pióra. Miłej lektury.

Nie palcie budżetów! 12.06.2009

Łukasz Macheta, naczelny Mediarun.pl, odpytał Andrzeja Szewczyka, naszego dyrektora zarządzającego, z pozycjonowania się Artegence. Czy my jeszcze jesteśmy agencją interaktywną? Może jeszcze tak, a już niedługo nie? A może już nie? Całość wywiadu znajdziecie tu.

Subtelne sugestie dla klientów od IAB Polska 23.04.2009

IAB Polska opublikowało zestaw rekomendacji dla klientów agencji interaktywnych. W interesie obydwu stron! Jako Artegence mieliśmy w opracowaniu dokumentów znaczący udział. "Celem opracowania zasad przetargowych było pogodzenie oczekiwań działów marketingu firm-klientów z możliwościami firm-agencji uczestniczących w przetargach. By obie strony wiedziały według jakich zasad toczy się gra i jaka jest nagroda dla zwycięzcy. By agencje miały silną motywacje do zaangażowania się, a marketerzy gwarancję najlepszej jakości. Tylko proste i czytelne zasady znane wszystkim stronom mogą zapewnić motywację i zaangażowanie" - przeczytamy na stronie IAB. IAB Polska będzie rozpowszechniać dokumenty na kilka sposobów. IAB wysyła jednocześnie następującą wiadomość do klientów agencji interaktywnych, którą przytaczamy, bo jasno wyjaśnia sens powstania dokumentów: "Co zrobić, aby zapraszane agencje przedstawiały w organizowanych przez Państwa przetargach wygrywające dla Was pomysły? Odpowiedź jest niezwykle prosta! One muszą wiedzieć, według jakich zasad toczy się gra i jaka jest ...

Prasa w Polsce, prasa w USA 23.03.2009

Właśnie dziś odesłaliśmy z Andrzejem Szewczykiem ostatni - szósty - odcinek naszego cyklu "Cyfrowa rewolucja" do miesięcznika Marketing&more. Pisaliśmy w nim, jak Internet zmienia prasę, telewizję, radio, branżę filmową i muzyczną. Zamknęliśmy cykl przytoczeniem ostatnich danych z polskiego rynku prasowego. O zwolnieniach, przejęciach, pośpiesznych zakupach internetowych przedsięwzięć przez wydawców prasy, próbach wykorzystania dziennikarstwa obywatelskiego. Polecamy lekturę najbliższego numeru. Tymczasem dobrym uzupełnieniem naszego tekstu może być analiza z rynku amerykańskiego przytoczona dziś za USA Today przez portal Gazeta.pl. Jak bardzo biznes nie wierzy już w prasę świadczy najdobitniej jedno zdanie przytoczone w tekście: Gdyby Rupert Murdoch nie kupił w 2007 r. wydawcy "The Wall Street Journal", firmy Dow Jones, za 5,4 mld dolarów, dziś za te same pieniądze miałby kilka firm-wydawców: Gannet ("USA Today"), McClatchy (m.in. "Miami Herald"), New York Times Co., Washington Post Co., A.H. Belo (m.in. "Dallas Morning News") oraz E.W. Scripps, i zostałoby mu jeszcze 750 mln dol.

Uszczypliwy komentarz Andrzeja 12.03.2009

Sarkazm jest w cenie. I dziennikarze go kochają. I cytują. Jak np. naszego Andrzeja Szewczyka w "Dzienniku": Wiadomość o zamknięciu biura MySpace w naszym kraju może być zaskoczeniem głównie dla tych, którzy wcześniej nie zarejestrowali momentu jego otwarcia – mówi Andrzej Szewczyk, dyrektor zarządzający agencji interaktywnej Artegence. Mówi w Dzienniku z 12 marca 2009 w tekście Marka Jaślana. Reszta jego "uszczypliwego komentarza"

Prasa, internet, Francja, USA i Google 09.01.2009

Antymatrix jak zawsze ciekawie, z szerokim spojrzeniem i ciekawymi odnośnikami. Szacunek. Po pierwsze: Eric Schmidt z Google w wywiadzie dla "Fortune" mówi, że żałuje, że działalność jego firmy niszczy prasę. Że prasa jest czymś fundamentalnym, że świat bez dziennikarstwa śledczego, bez debaty publicznej byłby gorszy, że blogerzy nie wypełnią pustki po prasie i że trzeba coś zrobić. Tylko nie wie co... Choć mógłby prasę kupić (!) The good news is we could purchase them. We have the cash. But I don t think our purchasing a newspaper would solve the business problems. Polecam całość! Trzy ostatnie wpisy na Antymatrix zbierają ostatnie doniesienia o stanie prasy w USA i Francji. Bezcenne. Francuzi ogłosili zieloną księgę prasy. Dokument powstały z inicjatywy prezydenta Sarkozy ego ma rekomendacje działań, które mogą zahamować procesy odchodzenia od prasy czytelników. Dokument czyta się jak nekrolog - twierdzi Edwin Bendyk. The New York Times jest zagrożony; wydawca tytułu ...

TUBA03 – czyli blogerzy nie lubią robić laski 03.12.2008

Tuba powoli wchodzi nam w nawyk, aż miło popatrzeć jak rozwija się wspólne artegencowo – mediafanowe dziecko. Pierwsza TUBA mogła być przypadkiem, druga błędem statystycznym, ale trzecia TUBA mówi już jasno, że ten format przyjął się i jest wyczekiwany przez społeczność internetowo-marketingową. Chciałbym teraz napisać jak to zaczynaliśmy 30 lat temu, kiedy nie było jeszcze prądu, pierwsze TUBY odbywały się w stodole, a komputery mogliśmy sobie tylko narysować, ale podkolorowywanie zostawię innym. TUBA jest młoda i rozwijamy ją drogą ewolucji… W tej edycji po raz pierwszy zorganizowaliśmy seminarium w dwóch miastach, Warszawie i Poznaniu, powoli stajemy się więc wydarzeniem ogólnopolskim. Temat przewodni: zarabianie na blogach w „Polszcze”. Jeśli pojawiają się pieniądze wiadomo, że będzie ciekawie i zasadniczo było. Widać to zwłaszcza po ilości osób, które pojawiły się (klienci, blogerzy wordpressowi i Onetowi, kreatywni i nie kreatywni, konkurencja i studenci) a zwłaszcza tych którzy zostali na gwóźdź (dla większości konferencji do ...

Ok, są tytuły, za które można wieszać 13.10.2008

Bez dwóch zdań świat wszedł w fazę recesji. Ok, niektórzy mówią korekty. W ubiegłym tygodniu giełdy na całym świecie szalały. Ok, z faktami nie dyskutuję. Ja się tylko pytam, ja się tylko dziwię, ok, ja się wkurzam, gdy branża internetowa jest notorycznie wymieniana w tytułach jako najbardziej narażona na odczuwanie skutków kryzysu. Ewentualnie obok deweloperów. Ok, krwawy tytuł przyciąga. Sensacyjny tytuł przyciąga. Skojarzenia z pękającą bańką sprzed 8 lat łatwo tytułem wywołać. Ale za co, po co, dlaczego kończy się na tytułach, pod którymi treści są już dużo bardziej wyważone? Za taki tytuł na stronie głównej Gazeta.pl chętnie bym powiesiła. Ok, wysmagała: "Kryzys zmiecie internetowe firmy?" . Nawet jeśli jest na końcu pytajnik. Tym bardziej, że właściwy tytuł newsa brzmi dokładnie odwrotnie "Kryzys ominie internet?" (ok, też z pytajnikiem), a już w leadzie przeczytamy: Podczas gdy finansiści w przerażeniu obserwują spadające wyceny akcji, niektórzy managerowie są spokojni o swoją branżę. Jedni apelują ...

Co się komu wydaje 15.07.2008

W najnowszym numerze miesięcznika Press Press pojawił się tekst Andrzeja Szewczyka, polemizujący z hurraoptymistycznymi przekonaniami niektórych wydawców prasy dotyczącymi przyszłości papieru. Gorąco polecam lekturę! Co się komu wydaje W dyskusji o przyszłości prasy drukowanej w kontekście szybkiego rozwoju Internetu wśród najgłośniejszych argumentów szczególnie dziwią mnie te przywoływane przez niektórych przedstawicieli środowiska wydawców, od którego oczekiwałbym obrony dziennikarstwa, sztuki słowa pisanego i kultury czytania. Tymczasem najczęściej podnoszone są kwestie w obronie papieru, które podzieliłbym na dwie kategorie: emocjonalne – wynikające zapewne ze strachu przed zmianami i chęcią zachowania status quo – i merytoryczne – dezawuujące Internet jako realną konkurencję dla druku. Z pierwszymi nie sposób dyskutować. Tym, którzy już samo pytanie o przyszłość prasy drukowanej traktują jako obraźliwe, radziłbym zachowanie w rewolwerze ostatniego naboju i nie marnowanie go na strzał do posłańca przynoszącego przykre wiadomości. Na rynku prasy drukowanej klientem bywa czytelnik, który płacąc możliwie niską cenę egzemplarzową pokrywa koszty papieru, naniesienia ...

Subskrybuj

Najpopularniejsze posty